Lokalizacja
Formularz jest wysyłany
Różnice w ramach rowerów szosowych

Chociaż na pierwszy rzut oka może się tak nie wydawać, rowery szosowe dzielą się na różne podkategorie. Jak wybrać ten właściwy?

Choć w zawodowym peletonie różnice między poszczególnymi rowerami coraz bardziej się zacierają, amatorski kolarz ma do wyboru dziesiątki różnych modeli, które znacząco się od siebie różnią. Ostatecznie wybór odpowiedniego może być problematyczny i łatwo się w ofercie pogubić. Czasy, gdy wystarczyło, że rower miał kierownicę typu baranek, wydają się bezpowrotnie minione. Dlatego rozpoczynamy serię artykułów, która pomoże początkującym kolarzom szosowym odnaleźć się w świecie rowerów szosowych.

Granica między tym, co mi się podoba, a tym, czego potrzebuję

Kiedy mówi się o rowerze szosowym, szczególnie miłośnikom Instagrama, zaświecą się oczy na myśl o maszynie aero. Wyraźnie profilowane rury, wysokie obręcze, zintegrowany kokpit... ale wróćmy na ziemię. Wiele osób twierdzi, że w rowerach szosowych aero to wszystko.

Pierwszą rzeczą, którą należy jednak powiedzieć, jest to, że jeśli do tej pory jeździłeś, powiedzmy, na rowerze crossowym, to nawet w przypadku tańszego modelu o „klasycznej” koncepcji poprawa aerodynamiki będzie znacząca. Pierwsze pytanie, na które należy sobie odpowiedzieć, brzmi: „Do czego będę używać roweru?”


I tu dochodzimy do podstawowego podziału. Jeśli „odchudzimy” szeroką ofertę, pomijając na przykład rower fitness, który stanowi swego rodzaju etap pośredni, pozostaną nam następujące kategorie:

  • Rowery szosowe endurance
  • Rowery szosowe aero
  • Specjalistyczne rowery czasowe/triathlonowe
Każdy rower nadaje się do czegoś innego, poszczególne kategorie omówimy teraz po kolei.

Stworzone do długich przejażdżek

Rowery szosowe endurance to prawdopodobnie najpopularniejsza kategoria. Jednocześnie jest to kategoria, która będzie prawdopodobnie najbardziej odpowiednia dla początkującego kolarza szosowego. Jedno z pierwszych pytań, które zadaje sobie człowiek przy wyborze pierwszej „szosówki” (i ja również sobie je zadawałem), brzmi, czy pozycja nie będzie zbyt „wyścigowa”. Właśnie tutaj na scenę wkracza rower endurance. Bardziej wyprostowany niż maszyny wyścigowe, ale jednocześnie bardziej sportowy niż gravel. Zmiana pozycji nie będzie „okrutnym ciosem” i nie przeszkadza nawet mniejsza mobilność rowerzysty.


Jeśli lubisz długie przejażdżki lub odkrywanie nowych miejsc, geometria endurance będzie właściwym wyborem. Ze względu na krótszy reach (pozioma odległość od suportu do główki ramy), krótszą ramę i dłuższą główkę ramy, pozycja jest bardziej zrelaksowana, rama może zawierać różne elementy tłumiące (przykładem jest technologia IsoSpeed od Treka, Future Shock ze stajni Specialized, DDS, za którym stoi Pinarello i inne). Pewne nierówności może wytłumić karbon, ale temu tematowi poświęcimy osobny artykuł.

Amortyzator Pinarello K8-S
Charakterystyczną cechą ram endurance jest stosunkowo duży prześwit na opony – zazwyczaj mieści się w zakresie 35 – 40 mm. Szersze opony również przyczyniają się do większego komfortu podczas długich przejażdżek, a jeśli połączy się je z dobrze zaprojektowaną ramą, to nawet elementy tłumiące stają się zbędne.

Pod znakiem prędkości

Jeśli wybierasz rower szosowy z zamiarem poważnego trenowania i być może z czasem ścigania się, droższa maszyna może zapewnić wiele korzyści. Oczywiście, można ścigać się również na rowerze endurance, jednak należy liczyć się z większym oporem aerodynamicznym i często słabszą „reakcją” ramy. Kategorię rowerów wyścigowych można by dalej dzielić – modele aero dla jak największej redukcji oporu powietrza, modele górskie nastawione na niską wagę...

Ostatnio jednak nie jest już prawdą, że modele aero to „ciężkie klocki”, a wielu producentów stara się projektować rowery uniwersalne. Co jednak łączy wszystkie te kategorie, to sztywność ramy.


Jeśli ktoś wymaga maksymalnego przeniesienia mocy, oczywistym wyborem jest karbon. Sposób ułożenia włókien i ich gęstość decydują o ostatecznych właściwościach ramy. Zazwyczaj jednak im sztywniejsza rama, tym mniej jest komfortowa, a podczas jazdy nierówności na drodze są znacznie bardziej odczuwalne. Z drugiej strony, straty energii są minimalne, a kolarz może dosłownie czuć reakcję podczas pedałowania. Jeśli mówimy wyłącznie o modelach aero, aluminium szukalibyśmy tu raczej na próżno. I nie oszukujmy się, aerodynamiczne kształty są nie tylko praktyczne, ale i dobrze wyglądają.


Rowery wyścigowe charakteryzują się również bardziej agresywną geometrią i wyraźnym „dropem” (różnicą między wysokością siodełka a wysokością kierownicy) – spróbujcie kiedyś, oglądając wyścigi, zwrócić uwagę na kolarzy, którzy trzymają się za dolny chwyt kierownicy. Ich kręgosłup często bywa równoległy do nawierzchni. Taka pozycja jest osiągana dzięki dłuższemu reachowi i krótszej główce ramy. Oprócz poprawy aerodynamiki oferuje kolejną korzyść, jaką jest efektywniejsze przeniesienie mocy i pedałowanie. Do tego przyczynia się również bardziej stromy kąt rury podsiodłowej.


Smaczkiem, który naprawdę wyraźnie odróżnia się od reszty rowerów szosowych, jest specjalistyczny rower czasowy, czyli triathlonowy. Zostały stworzony z myślą o czystej prędkości. Przyczynia się do tego wyraźnie aerodynamiczny profil ramy, przystawki na kierownicy, geometria, offset siodełka, specjalne koła. Z drugiej strony, jest przeznaczony dla wąskiego grona osób i rzadko dla początkującego, więc rowery tego typu omówimy, być może, innym razem.

Podstawą jest prawidłowa pozycja

Nawet najpiękniejsza czy najbardziej funkcjonalna rama byłaby dla rowerzysty bezużyteczna, gdyby nie miała odpowiednio dobranego rozmiaru. W przypadku rowerów szosowych ich rozmiary podawane są w centymetrach – czyli powiedzmy 54, 56, 58. Przy wyborze konkretnego modelu należy jednak zwrócić uwagę na to, co ta liczba oznacza – podczas gdy u jednego producenta może oznaczać długość rury podsiodłowej, u innego może to być efektywna długość górnej rury ramy.


Podstawową daną, od której można zacząć, jest wzrost. Za jej pomocą dostaniemy się do zalecanego przedziału rozmiarów. Jeśli chcemy wybierać bardziej rzetelnie, uwzględnimy wewnętrzną długość nogi. Ta podaje stosunek długości nóg do tułowia – ważna informacja, jeśli znajdujemy się na granicy rozmiarów.

Jako idealny przykład mogę podać siebie – mierzę 188 cm, co zazwyczaj stanowi granicę ram 56 – 58 (L – XL), jednak ponieważ mam nieco krótsze nogi w stosunku do tułowia, jeżdżę na rowerach w rozmiarze 56 (L).


Na granicy rozmiarów ram warto uświadomić sobie jeszcze jedną rzecz, a mianowicie agresywność pozycji. W przypadku, gdy sięgniesz po mniejszy rozmiar, pozycja będzie bardziej sportowa, rower bardziej zwrotny, a także zaoszczędzisz kilkaset gramów na materiale ramy. Z drugiej strony, większa rama będzie odpowiadać osobom, które szukają bardziej komfortowej pozycji i stabilności w jeździe na wprost.

Aby odpowiedzieć na pytanie z wstępu – ciało po przesiadce na jakikolwiek rower szosowy będzie potrzebowało chwili, aby się przystosować. Mnie osobiście przez pierwsze kilka przejażdżek lekko bolały plecy, teraz już nawet o tym nie pamiętam. Rowery szosowe mają również tę zaletę, że oferują trzy miejsca chwytu, w zależności od tego, jak bardzo chcesz być wyprostowany lub, wręcz przeciwnie, „aero”. Osobiście zazwyczaj używam górnego chwytu na podjazdach, chwytu na klamkomanetkach podczas klasycznej jazdy po płaskim terenie i chwytu na dolnym chwycie (baranku) na zjazdach.


Jeśli chcesz mieć pewność, idealną geometrię dopasowaną do Twoich proporcji można określić za pomocą bikefittingu. Idealnie jest wypróbować swój wymarzony model podczas krótkiej przejażdżki, na przykład w trakcie dni testowych.
Źródło zdjęć: archiwum redakcji
report_problem Znalazłeś błąd w tekście?
keyboard_arrow_up