Zabrać własny rower na cyklowakacje, czy wypożyczyć?
Sprawdzony sprzęt kontra nowe doświadczenia, koszty transportu kontra wynajem. Czy opłaca się zabierać własny rower na wakacje rowerowe, czy wystarczy ten wypożyczony?
Każdy z nas prawdopodobnie kiedyś dojdzie do momentu, gdy lokalne trasy przestaną mu wystarczać i zacznie szukać inspiracji w internecie. Wyspy Kanaryjskie, Dolomity, Majorka, Chorwacja… I tu pojawia się nieprzyjemna zmienna. Co z rowerem? Można to rozwiązać tylko na dwa sposoby, a zalety i wady obu przedstawię na podstawie własnych doświadczeń.Alpy na własnym rowerze
Moje pierwsze zagraniczne wakacje rowerowe to były Alpy (konkretnie Dolomity), gdzie zabrałem ze sobą własny rower, mimo że dostępna była wypożyczalnia. Powodów było kilka.Własny rower to po prostu własny rower. Geometrię miałem sprawdzoną przez lata i wiedziałem, że w siodle mojego roweru mogę spędzić godziny, nie martwiąc się o bolące plecy czy męczącą jazdę pod górę.
Zajęło mi trochę czasu, zanim w pełni zaufałem mojemu Superiorowi X-ROAD – a to również nie zawsze jest regułą, gdy przesiadam się na nową maszynę.
Jednocześnie znam go doskonale, również pod względem serwisowym. Przed tego typu wakacjami zazwyczaj wymieniam na przykład klocki hamulcowe, a w razie potrzeby także łańcuch. I wreszcie, udało mi się zaoszczędzić kilkadziesiąt euro, które w przeciwnym razie zostawiłbym w wypożyczalni.
Jednak najważniejsze było to, że jechaliśmy tylko we dwoje i mieliśmy do dyspozycji duży samochód (w zeszłym roku Citroen Jumpy, w tym roku Toyota RAV4). Dzięki temu udało nam się stosunkowo dobrze spakować i zmieścić.
Drugą kwestią była odległość. Alpy są wystarczająco blisko, aby nie trzeba było tam lecieć. Bo samolot potrafi już solidnie uszczuplić budżet.
Podróżowanie samochodem i zabieranie ze sobą własnego roweru ma też inne zalety. Zawsze zatrzymywaliśmy się w jednej lokalizacji i objeżdżaliśmy wszystko dookoła, ale doskonałym przykładem są tu przede wszystkim zeszłoroczne Dolomity. Pierwszego dnia jeździliśmy wtedy w okolicach Cortiny d’Ampezzo, kolejne kilka wycieczek z Arabby, a finał wakacji czekał na nas w Słowenii.
Oczywiście, rower można by wypożyczać również w poszczególnych miastach, ewentualnie wozić własnym lub wypożyczonym samochodem – ale kosztem wyższych wydatków i prawdopodobnie obaw o uszkodzenie cudzej własności.

Kanary samolotem na wypożyczonym rowerze
W zeszłym roku udało mi się trochę pojeździć na Kanarach. Ten malowniczy archipelag oddalony jest o niecałe 4000 km w linii prostej. To oczywiście nie oznacza, że nie można tu zabrać własnego roweru.
Ale znowu odniosę się do własnej sytuacji. Przy transporcie roweru samolotem trzeba go przynajmniej częściowo rozebrać i wcisnąć do kartonu, ewentualnie do pokrowca transportowego (którego nie posiadałem, więc byłaby to dodatkowa inwestycja). W moim SUP-ie mam zintegrowany kokpit i prowadzenie kabli wewnątrz kierownicy i ramy. A każdy, kto kiedykolwiek próbował zdemontować i ponownie zamontować taką kierownicę, wie, że prawdopodobnie nie obędzie się to bez kilku brzydkich słów.

Jednak załóżmy, że spakuję rower i za niego zapłacę (obecnie ceny różnią się w zależności od linii lotniczych, ale można liczyć na co najmniej 250 zł), ale to jeszcze nie koniec.
Kilka razy miałem to szczęście i widziałem, jak ładuje się bagaż do samolotu. Kiedy dodam do tego możliwość zgubienia… „Podsumowując” – szybko zdecydowałem, że Kanary zaliczę na wypożyczonym rowerze.
Zaletą było to, że wybierałem się do popularnej lokalizacji rowerowej, gdzie rower można wypożyczyć niemal na każdym rogu. A to w niektórych krajach nie musi być regułą. Jednocześnie każda wypożyczalnia oferuje szeroki wybór maszyn, co w pewien sposób może być również zaletą. Jeśli masz na oku jakiś wymarzony model, prawdopodobnie nie ma lepszych dni testowych niż tygodniowe wakacje. A może wręcz przeciwnie, odkryjesz, jakiego roweru nie chcesz. Tak jak ja.
No ale wracając do tematu – nikt nikogo nie zmusza do wypożyczania „Specializeda” w najwyższej możliwej konfiguracji. Dostępne są również modele w przystępnych cenach, z dobrym osprzętem i wyposażeniem. Należy jednak podkreślić, że wypożyczalnia to wypożyczalnia.
Mnie na przykład trafił się rower w rozmiarze 58 – przy zamówieniu podawałem tylko swój wzrost, bez możliwości wyboru konkretnego rozmiaru. Co prawda w połowie wakacji wymienili mi go na właściwy rozmiar, ale za to w bonusie dostałem piszczące i zapowietrzone hamulce, ósemkę na kole i „rozlatane” łożysko w przednim kole. Nie zmyślam, naprawdę miało luz boczny!
Chciałem przez to powiedzieć, że rowery z wypożyczalni mogą mieć swoje wady, zwłaszcza jeśli chodzi o stan techniczny.

Niewątpliwą zaletą wypożyczalni jest również pewna swoboda. Jeśli wybierasz się w miejsce, gdzie popularna jest zarówno jazda szosowa, jak i górska, wystarczy w zasadzie zabrać własne pedały i buty. A potem wypożyczyć jeden rower na pierwszą połowę wakacji, a drugi na drugą.
Jak podsumować ten dylemat? Prawdopodobnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi i zawsze trzeba podejmować decyzję w odniesieniu do konkretnych wakacji.
Kiedy zabrać rower samochodem
- jeśli jedziesz na wakacje „za rogiem”
- jeśli chcesz jeździć na sprawdzonym sprzęcie
- jeśli chcesz mieć pewność 100% stanu technicznego
Kiedy nie zabierać roweru samochodem
- jeśli rozmiar samochodu na to nie pozwala, lub nie masz bagażnika
- jeśli nie planujesz jeździć przez cały czas (np. wakacje rodzinne)
Kiedy zabrać rower samolotem
- jeśli podróżujesz daleko
- jeśli planujesz bikepacking (z punktu A do punktu B)
Kiedy nie zabierać roweru samolotem
- jeśli pakowanie własnego roweru byłoby skomplikowane
- jeśli posiadasz drogi sprzęt
- jeśli chcesz na kilka dni wypróbować inny (zazwyczaj droższy ) model roweru
A co jest najważniejsze przy wyborze? Niezależnie od tego, na czym będziesz jeździć, pamiętaj, aby dobrze się bawić!




































































