Lokalizacja
Formularz jest wysyłany
Zdroj: profimedia.sk

Dlaczego w profesjonalnym peletonie skracają się korby i czy przeciętny kolarz również może na tym skorzystać?

Krótko podsumowując trendy, które obecnie dominują w peletonie World Tour (o których wiemy), można wskazać trzy. Pierwszym jest używanie kasków czasowych poza jazdą na czas, czyli w klasycznych wyścigach. Następnie mamy wykorzystanie 13-rzędowej grupy gravelowej SRAM XPLR z „potwornymi” jednoblatami, a po trzecie, znaczące skracanie długości korb. I właśnie o tym powiemy sobie dzisiaj nieco więcej.

Mówiąc o znaczącym skracaniu, nie przesadzam. W końcu Jonasa Vingegaarda widziano już na niedawnych wyścigach, jak testował korby o długości 150 mm. Jednak największym „popularyzatorem” jest nikt inny jak Tadej Pogačar, a przypomnijmy sobie jego ewolucję. W 2022 roku używał korb 172,5 mm, w połowie sezonu 2023 przeszedł na korby 170 mm, a w 2024 zaczął używać jeszcze krótszych, 165 mm korb.

Oczywiście, ten trend nie umknął uwadze konkurencji, ale także entuzjastom jazdy rekreacyjnej. Czy zatem za kosmicznymi wynikami Pogačara stoją również krótkie korby? I dlaczego mogą być przewagą w porównaniu z długo ugruntowanym standardem 175 mm?

krótkie korby

Kiedy czasy były nieco inne

Zanim przyjrzymy się powodom skracania, cofnijmy się w czasie – i do przeciwnego podejścia. Wieloletni fani być może pamiętają jeszcze 2-metrowego czeskiego kolarza Ondřeja Sosenkę. Zasłynął przede wszystkim swoim rekordem w jeździe godzinnej, który ustanowił w 2005 roku na poziomie 49,7 km.

Ale moc to nie tylko działanie siły na pedał. Moc to praca wykonana w określonym czasie.
O jego wyjątkowym osiągnięciu świadczy fakt, że rekord był ważny aż do 2014 roku. A wiecie, jak długich korb użył? Miały równe 218 mm. I tak samo kręcił naprawdę ciężkimi przełożeniami, przy rekordzie miał kombinację 54x13. Oczywiście, można było to powiązać z tym, że duża dźwignia pozwala kręcić ciężkimi przełożeniami, a w rezultacie jedzie się szybciej... Całkiem logiczne, prawda? Zwłaszcza wysocy kolarze mieli czerpać z tego korzyści.


Ja nie byłem wyjątkiem, jeszcze teraz mam w domu korby Shimano XT o długości 180 mm. Przez dość długi czas na nich jeździłem, ale później odkryłem, że 175 mm wcale mnie nie spowalnia, a do tego rzadziej uderzam pedałami o kamienie.


Chodzi o moc – czyż nie?

Idea, że dłuższe korby zapewniają większą dźwignię, a w rezultacie można ciągnąć cięższe przełożenia, jest kusząca i prawdziwa. Ale moc to nie tylko działanie siły na pedał. Moc to praca wykonana w określonym czasie. Mogę ją zwiększyć, działając większą siłą, ale równie dobrze mogę ją zwiększyć, jeśli będę szybciej kręcić.

Wracając do korb – dłuższe korby z kolei opisują dłuższą drogę, co zwiększa wspomniany czas, lub, innymi słowy, zmniejsza kadencję. Tak więc w rezultacie wcale nie jest to jednoznaczne, a do gry wchodzi wiele czynników.

Jeśli chodzi o badania, kolarze podczas testów byli w stanie wygenerować większą moc w sprincie na nieco krótszych korbach niż na dłuższych. Dlatego sprinterzy od dłuższego czasu używają korb ogólnie krótszych, jednak zdecydowanie nie były to tak skrajne długości, jak obserwujemy obecnie.

Gdzie jest pies pogrzebany?

Jeśli więc nie chodzi o zwiększenie mocy, gdzie leży przewaga krótkich korb? Cóż, trzeba sobie uświadomić, że krótkie korby nie wpływają bezpośrednio na moc, ale mają wpływ na pozycję na rowerze. Tak, zmierzamy w stronę aerodynamiki, która w dzisiejszym kolarstwie ma coraz większe znaczenie ze względu na stale rosnące prędkości. W końcu niemal co roku słyszymy, jak średnia prędkość peletonu rośnie i bije się jeden rekord za drugim... Doskonałym przykładem jest Strade Bianche, które ponownie było najszybsze w historii, a przy tym o 20 km dłuższe i z większą liczbą metrów przewyższenia.

Kiedy spojrzycie na kolarstwo na najwyższym poziomie, nawet „klasyczne” wyścigi niewiele różnią się od jazdy na czas.
Wyobraźcie sobie, albo od razu spróbujcie jak najbardziej się schować i położyć na kierownicy. A teraz zacznijcie mocno naciskać na pedały. Nic wygodnego, ale gdzie odczujecie największy problem podczas naciskania na pedał? Przypuszczam, że w górnym martwym punkcie, kiedy kolano tworzy z osią ciała najostrzejszy kąt. Na zdjęciu poniżej zobaczycie, co dokładnie mam na myśli.


Jeśli skrócisz korby, możesz zachować aerodynamiczną pozycję, a przy tym dany kąt będzie swobodniejszy. Kolarz wytrzyma lepiej schowany, nie odczuwa takiego dyskomfortu, a w rezultacie jedzie też szybciej.

Trend skracania przyszedł z jazdy na czas, gdzie paradoksalnie wysocy kolarze z dużym dropem (różnicą między wysokością siodełka a wysokością kierownicy) mogli dobrze ułożyć się na czasowej „kozie”. Po przykład nie musimy szukać daleko, kolega Cepo również na swojej maszynie przeszedł ze 180 mm na 172,5 mm dokładnie z tego samego powodu.

Kiedy spojrzycie na dzisiejsze kolarstwo na najwyższym poziomie, nawet „klasyczne” wyścigi niewiele różnią się od jazdy na czas. Średnie prędkości w klasykach oscylują wokół 45 km/h, w wyścigach etapowych około 43 km/h. Kolarze ruszają solo do ucieczki niemal 80 km przed metą – patrz Tadej Pogačar na ostatnich mistrzostwach świata.

Umiejętność dobrego schowania się i utrzymania tej pozycji przez dłuższy czas to w dzisiejszym kolarstwie ogromny plus, a raczej obowiązek. W końcu samo ciało stawia największy opór, daleko za nim jest rower i inne „aero” gadżety.

Jednak krótsze korby mają jeszcze jedną zaletę, z której kolarze rekreacyjni mogą czerpać prawdopodobnie najwięcej – i pomińmy teraz zahaczanie pedałem o ziemię. Swobodniejszy kąt w górnym martwym punkcie oznacza również mniejsze obciążenie kolan.

Właściwie nawet dla profesjonalistów nie jest to zaniedbywalna zaleta, biorąc pod uwagę porcję kilometrów, którą muszą pokonać w przygotowaniach, o trzytygodniowych Grand Tourach nawet nie wspominając. Możliwość lepszego dopasowania pozycji i jednocześnie odciążenia kolan to główny powód, dla którego obecnie obserwujemy „migrację” peletonu na krótsze korby.


Czy potrzebuję krótkich korb?

Wymiana korb zdecydowanie nie jest tania, nie wspominając o tym, jeśli masz na nich miernik mocy, albo co gorsza, jeśli masz więcej rowerów. Oczywiście nie jest to też konieczne, ponieważ jak zawsze obowiązuje zasada, że nie wszystko, na czym jeżdżą profesjonalni kolarze, jest automatycznie tak samo dobre dla kolarzy rekreacyjnych. A co najważniejsze – każdy z nas jest inny. Jednak ugruntowany przez lata standard 175 mm będzie prawdopodobnie powoli chwiać się w posadach.

Najnowsze badania pokazują, że optymalna długość korb dla danego kolarza jest teraz podawana jako 20% długości jego nóg, lub wartości znanej jako inseam. Weźmy teraz mężczyzn, gdzie średni wzrost w Europie wynosi 175 – 181 cm, co odpowiada średniemu inseamowi około 82 cm. Po obliczeniach otrzymujemy wartość 164 mm. Oczywiście, są to „szacunkowe” liczby, ale zobaczycie, do czego zmierzam.

Kiedy spojrzycie w tabele, podobnych wartości zazwyczaj nie znajdziecie nawet przy tych najmniejszych rozmiarach. Równie dobrze możemy zastosować te odkrycia również w MTB, gdzie między innymi uzyskamy wspomnianą korzyść w postaci mniejszego kontaktu z ziemią. I nie tylko tam... Ich skrócenie pozwala na obniżenie na przykład środka ciężkości. W końcu zjazdowcy i kolarze enduro krótkie korby 160 mm używają już od dawna.

Ciekawe było, kiedy sam zrobiłem sobie przeliczenie. Mam bowiem ekstremalnie długie nogi i inseam na poziomie 99 cm. Po przeliczeniu otrzymuję wartość – chwila napięcia – 198 mm. Z Cepem zgodziliśmy się, że wysocy kolarze tacy jak my są już od dawna cool, ponieważ jeżdżą na korbach znacznie krótszych, niż powinni. I być może dlatego nawet po latach nie bolą nas kolana.


Co wynieść z artykułu?

Mam nadzieję, że nieco przybliżyłem Wam, co stoi za obecnym trendem skracania korb. Ciekawe będzie obserwowanie, jak producenci poradzą sobie z tą sytuacją i czy stopniowo nie „przekopią” geometrii oferowanych rowerów. Nie wspominając o dostępności w przypadku producentów komponentów.

Możliwe, że ugruntowany standard 175 mm zostanie stopniowo zastąpiony zupełnie inną wartością. A co do tego czasu?

Zdecydowanie nie należy obawiać się krótszych korb, a jeśli cierpicie na bóle kolan i nic innego nie pomaga, mogą one ostatecznie okazać się właściwym rozwiązaniem i kluczem do idealnej pozycji. Jeśli nie odczuwasz żadnego bólu, aerodynamika cię nie martwi i nie zahaczasz ciągle pedałem o ziemię, spokojnie jeździj dalej. Krótsze korby na pewno nie zrobią z ciebie Pogačara
Źródło zdjęć: archiwum redakcji

[Zdjęcie na wstępie: profimedia.sk]

report_problem Znalazłeś błąd w tekście?
keyboard_arrow_up